18 maja 2007

Wyjazd studentów z Koła Naukowego na Konferencję Naukową w Sewastopolu

W dniach 14-18 maja 2007 roku w Sewastopolu na dalekiej Ukrainie odbyła się Międzynarodowa Naukowo-Techniczna Konferencja Studentów, Doktorantów i Młodych Pracowników Nauki „Nowoczesne kierunki rozwoju budowy maszyn, przyrządów i transportu”.

 

12-ego maja o godzinie 0.42, grupa studentów Wydziału Mechanicznego pod opieką profesora Taranenki i magistra Szabelskiego opuściła Lublin. Mimo późnej pory i perspektywy ponad trzydziestogodzinnej podróży, humory nam dopisywały. Żądni wrażeń i niespodzianek, zajęliśmy swoje przedziały. Już po około dwóch godzinach podróży czekała nas wymiana kół w pociągu, spowodowana innym ich rozstawem po stronie wschodniej. Około godziny 6 dotarliśmy do Kowla. Po zakupieniu drobnego prowiantu na dalszą drogę, znów byliśmy w pociągu. Podróż minęła szybko i zanim się obejrzeliśmy byliśmy w Symferopolu. Na dworcu czekał samochód, który zawiózł nas do celu. Po drodze do Sewastopola zatrzymaliśmy się w tatarskiej restauracji, gdzie zajadaliśmy się pyszną tatarską zupą i szaszłykami. O godzinie 12 byliśmy w akademiku. Już po 2 godzinach od przyjazdu, rozpakowani i wykąpani, ruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Na szczęście, następny dzień nie był dniem naszych wystąpień na konferencji. Pełni obaw wyszliśmy z akademika. W przewodniku turystycznym przeczytaliśmy, ze Krym jest raczej bezpiecznym miejscem poza Sewastopolem, gdzie jest wielu naciągaczy i złodziei, a plagą są gwałty, dlatego my- dziewczyny nie odstępowałyśmy naszych „ochroniarzy” na krok.
Sewastopol jest olbrzymim miastem pod względem powierzchni – zajmuje aż 864 km2, przy czym liczba mieszkańców jest porównywalna z Lublinem. Przeszliśmy ulicami miasta, patrzyliśmy na witryny sklepowe, porównywaliśmy ceny i wszystko odnosiliśmy do naszych warunków w Polsce. To jest całkiem inny świat, inna kultura, religia-oczywiście dla nas. Podczas tego pierwszego spaceru musieliśmy koniecznie zobaczyć Morze Czarne z kamienistym brzegiem i czyściutką, chociaż jeszcze trochę chłodną wodą.
Następnego dnia złożyliśmy wizytę na Uniwersytecie, gdzie otrzymaliśmy książeczki z naszymi publikacjami. Po wizycie na Wydziale Mechanicznym wyruszyliśmy do centrum, żeby odstresować się przed wtorkowym wystąpieniem na konferencji.
15-ego maja już od samego rana „odświętnie” ubrani w białe koszule i krawaty, ze znaczkami ITSI i emblematami Politechniki w klapach (czym wzbudziliśmy zainteresowanie) zjawiliśmy się pod aulą firmy FESTO. Do Sewastopola przyjechaliśmy z pięcioma referatami, które wygłaszaliśmy w języku polskim, a Profesor Taranienko tłumaczył je na rosyjski. Tematyka naszych referatów chyba zainteresowała uczestników konferencji, gdyż musieliśmy odpowiadać na znaczną ilość zadawanych pytań. W akademiku również byliśmy oblegani przez studentów i pokazywaliśmy im prezentacje zagadnień z konferencji. Kiedy opadł stres
i zdenerwowanie spowodowane wystąpieniem przed tak licznym, międzynarodowym forum, zaczęliśmy się zastanawiać, jak do maksimum wykorzystać czas, który pozostał do wyjazdu. Profesor Taranenko, dla którego Sewastopol jest rodzinnym miastem, pomógł nam w podjęciu decyzji, gdzie pojechać, gdzie pójść, co zwiedzić i zobaczyć oraz gdzie smacznie zjeść. Skorzystaliśmy z jego cennych rad. Doszliśmy do wniosku, że pieszo, czy komunikacją miejską nie zwiedzimy wiele, więc wynajęliśmy busa, który woził nas zgodnie z wcześniej opracowanym planem. Na łamach krótkiego artykułu nie sposób omówić wszystkich miejsc, które zwiedziliśmy, można się jednak ograniczyć do kilku, które wywarły na nas największe wrażenie. Musieliśmy oczywiście zobaczyć neogotycki zamek Jaskółcze Gniazdo, najbardziej znany symbol Krymu. Budowla ta jest zawieszona na skraju skały opadającej ostro w morze. Najwyższy masyw górski Aj-Petri-1233 m n.p.m. „zdobyliśmy” podróżując kolejką linową. Jazda trwała około 30 minut w jedną stronę, a widoki zapierały dech w piersiach. Na górze oferowane były przez krzykliwych Tatarów ich tradycyjne dania i pamiątki. Można było również pojeździć na koniu, wielbłądzie i zrobić z nimi pamiątkowe zdjęcia.
Inne miejsca, które należy polecić do „zaliczenia” turystom i młodszym kolegom, którzy być może w kolejnych latach będą mogli uczestniczyć w podobnym wyjeździe to: wodospad Uczan-su, cerkiew Zmartwychwstania Pańskiego w Foros, Muzeum Floty Czarnomorskiej. Warto również odbyć rejs tramwajem wodnym do Inkermana, aby obejrzeć ruiny zamku twierdzy Kalamita, a przy okazji wykąpać się w malutkim, czystym i głębokim jeziorku, ukrytym wśród skał. Z tej możliwości skorzystało trzech odważnych studentów.
Dzień powrotu do lubelskiej rzeczywistości zbliżał się wielkimi krokami. Zostało nam jeszcze zaopatrzyć się w pamiątki i prezenty, co zajęło nam cały dzień.
W niedzielę, 20 maja o godzinie 8 opuściliśmy gościnne progi uniwersyteckiego akademika. Jadąc busem do Symferopola zatrzymaliśmy się w Bakczysaraju – dawnej stolicy państwa tatarskiego na Krymie, gdzie zwiedziliśmy słynny Pałac Chanów.
Po ponad 35 godzinnej jeździe wróciliśmy do Lublina, bogatsi o nowe doświadczenie, doznania, znajomości. Poznaliśmy ludzi o innej kulturze, religii. Podziwialiśmy zabytki historyczne sprzed wielu wieków. Krym jest piękny.
Na koniec - w imieniu wszystkich uczestników wyjazdu, chciałabym podziękować władzom uczelni za możliwość odbycia tak interesującej podróży i uczestnictwa w międzynarodowej konferencji. Szczególne podziękowania kierujemy w stronę głównego organizatora wyjazdu - Profesora Wiktora Taranenki. To głównie dzięki Jego pracy i zaangażowania, mogliśmy podziwiać uroki tego pięknego, egzotycznego miejsca.

Paulina Motyka, studentka V roku MiBM, specjalność Informatyka w Inżynierii Produkcji